poniedziałek, 13 lipca 2015

Gdzie byliśmy na Majorce?


Nasz spontaniczny wyjazd na Majorkę dobiegł końca i mimo, że wyjazd był wspaniały to jednak temperatura za wysoka i jestem bardzo szczęśliwa, że wróciłam do domu. Bardzo chętnie jednak wrócę tam wspomnieniami i podzielę się z Wami moimi doświadczeniami. Dziś opowieść o naszym zwiedzaniu wyspy.
Na Majorce mieliśmy wynajęty samochód. Jest to najlepszy sposób na poruszanie się po wyspie. Jeżeli chcesz zobaczyć coś więcej niż stolicę i spędzić czas inaczej niż tylko na plaży to wypożyczenie auta jest bardzo wskazane.

ścieżka dla pieszych między miejscowościami
w drodze

Temperatury jakie nam towarzyszyły na Majorce tego lata, były bardzo wysokie, gdyż 2 dni było ponad 40 stopni co bardzo utrudniało nam zwiedzanie, ale kilka dni się udało spokojnie pozwiedzać i poplażować.

Kościół w Soller 
wąskotorówka w Soller
w drodze do Port de Soller
widok z pociągu
Port de Soller

Było kilka zasad, których staraliśmy się trzymać, aby ułatwić sobie podróż. Wyjeżdżaliśmy z domu po obfitym śniadaniu z kilkoma litrami wody prosto z lodówki i w czasie pierwszej drzemki Vincenta (w tych upałach spał 2-3 razy w ciągu dnia i całą noc). Z domu wyjeżdżaliśmy około 12 i staraliśmy się robić jak najdłuższe dystanse. Przez pierwsze 1,5-2h jazdy zwiedzaliśmy, przemierzając kolejne miasteczka i omijając główne trasy. Wybieraliśmy trasy prowadzące przez góry i przez miasta. Omijaliśmy autostrady i obwodnice miast. "Zwiedzaliśmy" z samochodu, małe i puste mieściny. Wśród nich znalazły się m.in. Montuiri, Porreras, Sineu, Petra, Santa Margalida, Manacor. Odwiedziliśmy także Campos, Sóller oraz Cala de San Vicente, Colonia de Sant Jordi i Cales de Mallorca, gdzie plażowaliśmy.

niesamowite drogi w Montuiri
plac zabaw przy rynku w Montuiri
widok na Montuiri

Po długiej podróży i przebudzeniu Vincenta wychodziliśmy z auta na spacer i spędzaliśmy dzień w mieścinie do której dojechaliśmy, Jedliśmy późny lunch i ok. 17 zmierzaliśmy w stronę plaży. Słoneczko już było łagodniejsze, a plaże puste. Był to świetny czas na rozłożenie się na kocyku, wyciągnięcie wiaderka i zanurzeniu się w błękicie morskich fal. Chciałoby się powiedzieć, że chcieliśmy się ochłodzić jednak woda też była bardzo ciepła :D

Cales de Mallorca
skoki do wody w Cales de Mallorca
błękitna, czysta woda w Cales de Mallorca
widok z góry na kolejną plażę w Cales de Mallorca

Po plażowaniu czyli około 19 zmierzaliśmy w stronę naszego apartamentu w Campos, gdzie czekał na nas basen, hamak, oliwki i sangria :D Vinnie ucinał sobie drzemkę w drodze powrotnej. Plaża, woda i słońce zawsze działały na niego wyczerpująco. Nocne spanie przesunęło nam się na 22, jednak nadal była to godzina 20 na Islandii więc Vinnie nie zmienił swoich przyzwyczajeń za bardzo.

Większość plaż na których bywaliśmy to plaże pięknie położone. Błękitna woda i wysokie, białe skałki wyglądają wyjątkowo urodziwie. Na Islandii nie ma takich widoków. Ekscytujące było plażowanie za każdym razem na innej plaży, dodało to naszej podróży dodatkowej nutki spontaniczności i nieprzewidywalności.

targ, oliwki
targowisko, owoce morza 
świeże warzywa

Nigdy nie byliśmy do końca pewni gdzie tak naprawdę wylądujemy. Plan podróży tworzył się na bieżąco. Z mapą w ręce szukaliśmy ciekawych połączeń z kolejnymi miasteczkami, które chcieliśmy zobaczyć. Woleliśmy jechać naokoło niż autostradą czy też drugi raz tą samą trasą. Wybieraliśmy nieznane, nowe zamiast pewnego i oczywistego.

Plac w Petra
wąskie uliczki Petry
Petra :D

Majorka jest mała, a my byliśmy już na niej po raz drugi i mimo wszystko nadal mielibyśmy tam po co wrócić. Tyle nieodkrytych miejsc, tyle nie zdobytych górskich dróg i tyle niezbadanych plaż.

widok na Petra
:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...