poniedziałek, 23 listopada 2015

Co już mnie nie dziwi na Islandii

Podczas jesiennego spaceru

W ramach projektu dla Klubu Polski na Obczyźnie pisałam ostatnio o rzeczach do których nie mogę się przyzwyczaić na Islandii.

Zazwyczaj najtrudniej jest się przyzwyczaić do rzeczy złych, czy też trudnych. Nieraz jednak nasza mentalność powoduje, że nie potrafimy się do czegoś przyzwyczaić mimo, że to nasze przyzwyczajenie jest gorsze od tego co nowego nas spotyka w nowym kraju.

Dzisiaj kilka rzeczy do których przywykłam i które już mnie nie dziwią na Islandii.
W ostatnim poście wspominałam o 3 rzeczach do których nie mogę się przyzwyczaić na Islandii, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu i do numeru 2 i 3 z tamtej listy przywyknę.

Jest jednak dużo więcej punktów do których przyzwyczaiłam się już dawno temu, które już nie szokują, a wręcz szokuje mnie, że kogoś to może dziwić. Czasem jak odwiedzam Polskę to łapię się na tym, że normalne to już jest na Islandii, a dziwnie i szokująco w Polsce. Sami zobaczcie.

1. Pogoda
Do pogody trzeba przywyknąć, albo się pakować. Nie warto spędzać swojego życia w miejscu gdzie nie pasuje nam klimat. O moim przyzwyczajeniu i pogodzeniu się z pogodą wspominałam już w poście Dlaczego nie mam depresji. Nie warto marnować życia, zdrowia i dnia na narzekanie na pogodę. Trzeba się z nią pogodzić i przyzwyczaić. Pokochać mimo, że czasami bywa to miłość nieodwzajemniona.

jesienny spacer :D


2. Uprzejmość
Musisz iść do przysłowiowego ZUS-u? Już się obawiasz, że Pani za biurkiem będzie miała pretensje, za sam fakt, że w ogóle przekroczyłeś próg jej biura? Nie na Islandii. Nawet gdy dostałeś wezwanie do zapłaty, że spóźniasz się z kolejną ratą i idziesz do banku po raz kolejny prosić o przesunięcie płatności, rozłożenie na raty czy też z symboliczną pięciozłotówką bo w danej chwili więcej nie masz… Zawsze spotkasz się z miłą i fachową obsługą. Pracownicy banków i urzędów są po to, aby Ci pomóc w ciężkiej sytuacji, jeżeli tylko wykazujesz chęć naprawy sytuacji to na pewno pomoc uzyskasz.

3. Bezpieczeństwo
Coś co szczególnie na początku mojego pobytu na Islandii dziwiło bardzo. Jednak z każdym dniem byłam coraz bardziej ufna. Islandczycy są z założenia ufni i przez to często może się wydawać, że nie dbają o swój dobytek. Samochody, mieszkania często zostawiają otwarte gdy idą do sklepu czy też na chwilę do sąsiada. Gdy zgubią kartę płatniczą, to osoba która ją znajduje, często zgubę zanosi do oddziału banku z którego karta pochodzi i ten powiadamia klienta o znalezisku :D O tego typu sytuacjach mogłabym pisać tygodniami. Islandczycy ufają innym, a nikt nie wykorzystuje tego przeciwko nim. Na szczęście zarażają swoją pozytywną postawą przebywających tu obcokrajowców. Może i my się czegoś od nich nauczymy.

4. Kraj prorodzinny
O tym pisałam już niejednokrotnie. Ten punkt znajduje się również w poście o rzeczach do których nie mogę się przyzwyczaić bo nadal nie mogę uwierzyć jak bardzo wyrozumiali potrafią być ludzie na zachowania mojego dziecka :D Jednak przyzwyczaiłam się już, że Islandia to kraj gdzie pamięta się o dzieciach nawet podczas wyposażania nowego lokalu, restauracji czy też urzędów. Wszędzie w restauracjach, kawiarniach są przewijaki i krzesełka do karmienia. W urzędach i poczekalniach nie brakuje kącika dla dzieci. Gdziekolwiek nie pójdziesz z dzieckiem nie będziesz się czuł niemile widziany gdyż najmłodsi klienci są przewidziani nawet w menu :D Największego szoku doznałam gdy z 5 miesięcznym Vincentem pojechałam do Polski. Miałam porównanie z Islandią na własnej skórze. Czas spędzaliśmy na zwiedzaniu, podróżowaniu, odwiedzaniu rodziny i znajomych. Wizyty w różnych miastach, restauracjach i karmienie w miejscach publicznych to był nasz chleb powszedni. Przewijaków nie było nawet w mini centrach handlowych. Karmienie piersią nigdy nie było źle odebrane, jednak zawsze pod czujnym okiem obsługi (jakby się bali, że na karmieniu się nie skończy). Polsce jeszcze wiele w tym temacie brakuje.

kącik dla dzieci w islandzkiej Ikei :D

5. Godziny otwarcia sklepów
Coś do czego trzeba przywyknąć bo jest zupełnie inaczej jak w Pl. Sklepy są otwarte krótko, otwierane późno, nie ma szeroko zaopatrzonych stacji benzynowych, a ceny na nich są wysokie. Małe sklepiki osiedlowe są rzadkością, a ceny w nich powalające. Najpopularniejszy i najtańszy market Bónus jest otwarty każdego dnia w innych godzinach, jednak nigdy wcześniej niż 10:00, a zamykany o 18:30 (poza piątkiem gdzie jest do 19:30). Innym popularnym, tanim i moim ulubionym marketem jest Krónan, który jest otwarty każdego dnia od 10:00 do 20:00. Kolejnym marketem, dużo droższym i jedynym, którego niektóre oddziały są otwarte nawet 24h na dobę jest Hagkaup. Zakupy tam to jednak sytuacje awaryjne, gdyż różnica w cenie potrafi naprawdę zaskoczyć. Już wystarczy. że mieszkam w jednym z najdroższych krajów na świecie, nie muszę jeszcze robić zakupów w najdroższych sklepach :P

6. Alkohol
Alkohol na Islandii można kupić tylko w jednym sklepie i tylko 6 dni w tygodniu. Sklep z alkoholem Vínbúðin w zależności od oddziału jest otwarty od 10:00 do 20:00 lub od 11:00 do 18:00 także w soboty. W niedzielę i święta sklep jest zamknięty. W regularnych sklepach o których pisałam powyżej nie ma możliwości zakupu alkoholu. Jedyne piwa jakie można tam znaleźć to niskoprocentowe "ślepaki" :P

7. Baseny
Na wszystkich basenach na Islandii przed wyjściem jest obowiązek umyć się nago pod prysznicem i dopiero można ubrać się w strój kąpielowy i wyjść na zewnątrz. Na początku dla każdego jest to trudne. Przełamanie wstydu to nasz jedyny problem. Należy jednak pamiętać, że tam nikt na nikogo nie patrzy, nie zwraca uwagi na zmarszczki, cellulit czy inne nasze mankamenty. Rozbierają się wszyscy, od niemowlaka po staruszka. Prysznice są zbiorowe. Jeden natrysk przy drugim bez żadnych ścianek czy firanek. Myjesz się, ubierasz strój i wychodzisz na basen. Ta zasada panuje na wszystkich basenach na Islandii, dodatkowo w szatniach znajduje się tablica informacyjna z tekstem w kilku językach (również po polsku) i rysunkiem, który przedstawia, które części ciała należy umyć przede wszystkim. W szatni znajduję się również ktoś z personelu, który przypomni zapominalskim o konieczności umycia się bez stroju kąpielowego. Ja tak bardzo przyzwyczaiłam się do tego systemu, że miałam nie lada problem podczas wizyty na basenie w Polsce. Gdzie jako jedyna rozebrałam i umyłam się przed wyjściem na basen. Dość przerażające.



8. Zimna woda
Woda z kranu, jest wyśmienita i zdatna do picia bez gotowania. Jest pysznie lodowata. Najlepiej jest otworzyć zimną wodę chwilę przed nalaniem do szklanki. Jeżeli nie poczekamy wystarczająco długo to będzie miała nieprzyjemny posmak ciepłej wody. Możliwość napicia się wody z kranu to luksus, jednak jest to kwestia do której długi czas nie mogłam przywyknąć tym bardziej, że nigdy nie lubiłam wody. Zimną wodą na Islandii powinno się również myć zęby. Teraz już tak do tego przywykłam, że nie umiem (nawet w Pl) umyć zębów w ciepłej wodzie.

9. Ciepła woda
Geotermalna woda z siarką. Niezdatna do picia i niesmaczna. Specyficzny zapach na początku mojej przygody na Islandii odbierał mi radość z prysznica. Miałam wrażenie, że zapach wody pozostaje na mojej skórze i wcale nie czułam się umyta. Na dzień dzisiejszy nie czuję już żadnego zapachu ciepłej wody. Jedyną sytuacją kiedy czuję zapach wody jest pierwszy dzień po powrocie z Pl. Ponadto woda jest niesamowicie miękka i przyjemna w dotyku. Ciekawostką jest, że nie wszędzie woda śmierdzi siarką. W niektórych zabudowaniach są tzw. wymienniki przepływowe, przeciwprądowe, które za pomocą ciepłej wody geotermalnej ogrzewają zimną wodę. Dzięki temu ciepła woda, także jest zdatna do picia i nie ma charakterystycznego zapachu siarki. W większości domostw jednak występuje woda siarkowa.

10. Jazda samochodem
Na Islandii jazda autem jest dużo bezpieczniejsza jak w Pl. Kierowcy (oczywiście nie wszyscy bo od każdej reguły są wyjątki) respektują przepisy drogowe, ograniczenia prędkości i innych kierowców. Przepuszczanie pieszych to świętość, wypuszczanie z dojazdowego pasa to norma, a cierpliwość to zaleta każdego kierowcy. Maksymalna prędkość jaką można jechać na Islandii na drogach poza miastem, nawet dwupasmowych to 90 km/h. Kierowcy raczej nie rozpędzają się poza miastem i zachowują bezpieczną prędkość. Mandaty nakładane na kierowców za złamanie przepisów są bardzo wysokie więc również z oszczędności ludzie jeżdżą przepisowo. Cierpliwość to niesamowicie ważna cecha, która przydałaby się niejednemu kierowcy w Polsce. Gdy np. czekasz na znajomą, która podobno już schodzi (a nie ma miejsca parkingowego), nie ma problemu stajesz na środku drogi i czekasz. Samochody spokojnie Cię wymijają i nikt nawet nie zakłóci Twojego oczekiwania. Droga jest jednokierunkowa? Samochody już stoją w kolejce na 100 metrów za Tobą? Nikt Cię nawet nie pogoni i nie zatrąbi. Klakson jest tu używany tylko w awaryjnych sytuacjach. A to opisane powyżej nie jest ani trochę awaryjnym zajściem.

11. Rodzina
Standardowy model rodziny na Islandii powinien być rozpisany jako 1(+2) +1(+1) +2 co oznaczałoby mężczyzna plus kobieta (bardzo dużo par żyje bez ślubu) plus dwójka dzieci. Liczby w nawiasach zaś odnoszą się do dzieci każdego z nich z poprzedniego związku. Na Islandii ludzie często biorą ślub jak już mają dorosłe dzieci. Młodzi ludzie bardzo często żyją w tzw. sambúð czyli w konkubinacie i nawet gdy zakładają rodziny to nie myślą o zawieraniu związku. Podpisanie konkubinatu również jest dość wiążące (umożliwia m.in. wspólne rozliczanie się z podatku). Posiadanie dzieci z poprzednich związków jest również bardzo często spotykane. Nie jest to także tematem tabu. Gdy zapytasz Islandczyka ile ma dzieci możesz usłyszeć odpowiedź: pięcioro, dwójkę z żoną, dwójka moja i jedno żony. Nie ma wstydu, zażenowania czy onieśmielenia.

Nasza rodzinka 1+1+1 :D


12. Hartowanie
Dzieci na Islandii są hartowane od małego. Nawet najmłodsze dzieci bez czapeczki to częsty widok, jednak dzieciaki w wieku szkolnym ubrane nieodpowiednio do pogody to wręcz oczywistość tego kraju. Brak kurtki zimowej, letnie buty, gołe stopy to częsty widok nawet zimową porą, gdzie dla turysty kurtka zimowa jest głównym wyposażeniem nawet latem :P Ponadto najmłodsze dzieci podczas popołudniowych drzemek są wystawiane w wózkach na dwór. Nie tylko przyzwyczaiłam się do tego typu wychowania i harowania dzieci, ale tez sama hartuję syna w ten sposób. Vinnie to zimnolubny osobnik. Czapka latem, tylko gdy wieje, a drzemka podczas spaceru czy tez pod daszkiem koło domu to była nasza rutyna przez całe półtora roku.

Podczas drzemki na spacerze / zima marzec 2015


13. Język polski
Polonia to największa mniejszość narodowa na Islandii. Urząd Statystyczny na Islandii podaje, że Polaków na Islandii jest ponad 10 tys. i stanowią 37% wszystkich obcokrajowców. Już mnie nie dziwi, że język polski można wszędzie usłyszeć czy też w co drugim urzędzie załatwić sprawę w naszym ojczystym języku. Coraz więcej Polaków pracuje "za biurkiem" co też umożliwia nam załatwienie spraw właśnie z osobami polskojęzycznymi w urzędzie pracy, banku czy urzędzie miasta. Kupno chleba czy płacenie w supermarkecie już od dawna odbywa się w języku polskim, aż za często. Czasami zadaję sobie pytanie po co nauczyłam się języka islandzkiego :P

Więcej przyzwyczajeń nie pamiętam w razie ewentualnych rozjaśnien w mej pamięci obiecuję napisać kolejnego posta w tym temacie :D

Z czasem człowiek potrafi się przyzwyczaić do wielu rzeczy, które wydają się dziwaczne gdy spotykamy się z nimi po raz pierwszy. Jednak z czasem to chyba my dziwaczejemy, a wszystko dookoła wydaję się być normalne :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...