czwartek, 8 października 2015

Rady dla młodego rodzica #1

Vincent Alexander
Kolejne dziecko urodziło się wśród znajomych na Islandii i kolejny raz wracam myślami do naszych końców i początków. Poród to najwspanialszy koniec i początek jakiego doświadczyłam w życiu. Z każdym końcem wiąże się jakiś smutek czy też ból i poród jest tego doskonałym przykładem, jednak początek który ma miejsce w tym samym momencie i towarzyszące mu szczęście wszystko wynagradza.

Jak tak myślę o tych maluszkach, dopiero co urodzonych wśród znajomych i rodziny to ja wracam myślami i rozczulam się nad tymi momentami kiedy Vinnie pojawił się z naszym domu :D Przez to, że to już za mną często jestem pytana jak to było u nas, jak sobie radziłam z poszczególnymi etapami i problemami.

Zacznijmy od kilku rzeczy które zawsze staram się przekazać młodym rodzicom.

1. Karm piersią
Oczywiście dotyczy to tylko i wyłącznie mamy, ale tata oczywiście może dzielnie wspierać w tej decyzji. Nie ma nic lepszego dla Twojego dziecka od mleka matki. Wiadomo, że często się napotyka na trudności (ja również je miałam, jednak ze łzami w oczach powtarzałam, że chcę karmić piersią i walczyłam o to), warto powalczyć. Ja karmiłam niewiele ponad 8 miesięcy. Wtedy mi się to wydawało długo, dzisiaj jednak podjęłabym inna decyzję i być może karmiłabym do tej pory.

2. Gadżety i wynalazki
Nie warto inwestować w cuda techniki, które przydały się Ance czy Monice bo każde dziecko jest inne, każdy rodzic jest inny i każdy ma inne potrzeby. Dzisiaj już wiem, że nie kupiłabym laktatora, podgrzewacza, czy też sterylizatora do mikrofali (bo nawet nie mam mikrofali) i wiele innych. Nie żałuję, że nie miałam monitora oddechu czy też podgrzewacza do chusteczek. Bardzo przydatna za to okazała się niania, której używaliśmy około roku. Niezastąpiony okazał się leżaczek i przewijak na łóżeczko (niezastąpiony w trosce o kręgosłup rodzica). Nie miałam maty edukacyjnej którą łatwo zastąpiłam kocykiem i wspaniałym, ślicznym i niezastąpionym, drewnianym pałąkiem :D Nie kupiłabym już zestawu butelek i smoczków bo mimo, że ich używałam potem to na początku nie były nam potrzebne. Dziecko karmione piersią… pije mleko w piersi, takie odkrycie :D Wcześniej za to zdecydowałabym się za zakup inhalatora, który przydaje się nam wszystkim. Zawsze można wszystko dokupić.

3. Kosmetyki dla dziecka
Reklamy zapewniają Cię, że Twoje dziecko będzie miało piękną skórę po emolientach, odżywkach i oliwkach. Znajomi podpowiadają waciki spirytusowe do przemywania pępka czy też octanisept, który ułatwia gojenie. Waciki, patyczki, myjki czy też gaziki jałowe niezbędne do pielęgnacji dzieci, wcale nie są takie niezbędne. Jedyne co dzisiaj używam i kupiłabym dla dziecka przed porodem zamiast tych wszystkich kosmetyków, które mi polecono to olej kokosowy i sól fizjologiczna (do inhalacji). Dziecko nie powinno używać zbyt wielu kosmetyków. Coś do mycia? Woda! Coś do nawilżania? Olej kokosowy!

4. Kosmetyki dla rodzica
Rodzic zaraz po porodzie również powinien się przestawić na kosmetyki, które pozwolą dziecku zapoznać się z jego własnym zapachem. Ja zamieniłam mydło, płyn do kąpieli, krem do rąk, balsam do ciała i krem na dzień linią kosmetyków neutralnych, bez parabenów i bez perfum. Ponadto odstawiłam perfumy i wody toaletowe i zmieniłam płyn do płukania tkanin na neutralny.

5. Pranie ubrań
Jeszcze przed porodem wszystkie ubrania maluszka, nowe i używane, a także swoje rzeczy na bieżąco prałam w proszku dostosowanym dla niemowląt i używałam bezzapachowego płynu do płukania. Szczerze mówiąc to proszku i płynu używam do tej pory. Nie umiem się z powrotem przestawić na zapachowe płyny, które są dla mnie zbyt ostre.

6. Pościel
Pościel nie będzie Ci potrzebna co najmniej przez pierwszy rok. Pościel na początek jest za gruba i za duża. Mój maluszek na początku spał w rożku czy też pod cienkim kocykiem (od zawsze był zimnolubny), a pościeli nie używamy do tej pory. Vinnie śpi w pajacyku czy tez w samym bodziaku pod kocykiem w swoim łóżeczku czy też między nami bez żadnego przykrycia. Gdy tylko próbuję go przykryć to od razu się wysuwa spod pościeli, albo rozkopuje. Najlepszym sposobem na spokojną, przespaną noc jest jednak wychłodzenie sypialni do 18 stopni i spanie przy otwartym oknie. Ja wstaję rano, zmarznięta z bolącym gardłem, a Vinnie zadowolony przesypia pięknie całą noc.

7. Wózek
Ja kupiłam 3w1, który po 5 miesiącu życia dziecka wymieniłam na inny, gdyż dopiero po kilku miesiącach użytkowania wiedziałam czego oczekuje od wózka. Nie żałuję zmiany, pewnie gdybym miała poprzednią spacerówkę to bym nie korzystała z niej tak chętnie i nie odbywalibyśmy z Vinniem naszych ulubionych, długich spacerów. O naszym wózku pisałam już wcześniej tutaj. Stąd moja rada. Dostosować wózek do własnych potrzeb, warunków mieszkaniowych, a nie patrzeć na opinię koleżanki, która ma zupełnie inny tryb życia i warunki mieszkaniowe.

Jedo Fyn Memo
8. Chusta
Jest to gadżet, który stanowczo polecam. Gdybym tylko kupiła chustę jak mały był malutki to na pewno dużo bardziej byśmy wpadli w ten temat. Pierwszą chustę kupiliśmy gdy Vinnie miał 6 miesięcy i mały nie był przyzwyczajony do motania, noszenia i długiego przebywania w chuście. Nosimy do tej pory, ale sporadycznie i chusta jest dla nas raczej ratunkiem w kryzysowych sytuacjach niż sposobem na spacer. Ale jeszcze nadzieja, że moja nowa, piękna chusta w pawie pójdzie w ruch przy drugim dziecku.

Nasza pierwsza chusta
9. Kąpiel
Nie kąp dziecka codziennie. Vinnie do tej pory nie jest kąpany codziennie. Pierwsza kąpiel odbyła się w domu w silnych rękach taty, pod czujnym okiem mamy i położnej w 5 dobie życia dziecka. Woda bardzo wysusza wrażliwą skórę dziecka więc nie warto jej nadużywać. My codziennie odbywaliśmy rutynę, która zawiera mycie, ale nie zawsze było to kąpanie. Było to mycie, masaż i ubranie pidżamki. Gdy chodziliśmy na basen dwa razy w tygodniu to nie mieliśmy okazji na kąpanie w domu :D



10. Rutyna
Dziecko kocha rutynę gdyż wie czego może się spodziewać. Stały schemat dnia zapewnia mu bezpieczeństwo. Wieczorna rutyna daje znać, że zaczyna się noc, podczas której jest karmienie i sen, nie ma miejsca na zabawę i rozmowy. W nocy nie zapalamy światła (jedynie mała lampka), nie rozmawiamy z dzieckiem. Szybko bez hałasu robimy co trzeba i kładziemy się w ciszy spać. Vinnie nigdy nie miał zaburzonego dnia z nocą. Budził się na karmienie i od razu zasypiał. Dzień również miał swoją rutynę: karmienie, zabawa, sen, karmienie, zabawa, sen…


To kilka najważniejszych moim zdaniem rad. Oczywiście wszystkie rady trzeba rozważyć i zastanowić się jakie zastosowanie będą miały w Waszej rodzinie, a nie na ślepo wprowadzać je do życia, gdyż każdy jest inny!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...