piątek, 6 marca 2015

Ciotka dobra rada

Ciotka dobra rada to potoczne określenie na osoby, koleżanki, znajomych, którzy nie omieszkają poinformować co nas czeka w ciąży, podczas porodu i po. Szczególnie w czasie ciąży znajdzie się ich pełno. Podobno mają dobre intencje, ale amerykańscy naukowcy jeszcze tego nie udowodnili :P

Dzisiaj kilka dobrych rad i stwierdzeń, które sama usłyszałam w ciąży i moje odczucia po 10 miesiącach doświadczeń.


Wyśpij się (na zapas)!!! 
Znacie to? Wyśpij się, bo jak dziecko się urodzi to będzie już tylko karmienie, przewijanie, kołysanie, śpiewanie kołysanek, karmienie, przewijanie, pranie, gotowanie, przewijanie, karmienie, noszenie itd. Zero czasu dla siebie, dla chłopa i na sen. Dziecko jak tylko poczuje, że zamykasz oko to od razu sra, jest głodne, albo po prostu stęsknione za kołysaniem. A ja się pytam? Małe dziecko w ogóle nie śpi? Najczęściej słyszane przeze mnie zdanie.

Jak to było/jest u nas?
Oczywiście ze przez pierwsze tygodnie chodziłam "wstecz", że byłam zmęczona nocnymi karmieniami, że nie raz narzekałam na zmęczenie, jednak metodą na zmęczenie przez pierwsze tygodnie okazało się spanie razem z dzieckiem (zawsze) i w efekcie końcowym spałam snem przerywanym, ale ponad 10 h na dobę... Dobrze, że za dobrą radą "ciotek" odespałam sobie na zapas bo inaczej by mi to nie starczyło :D po 10 miesiącach nocne wstawanie już nie jest takie uciążliwe, a drzemki w ciągu dnia praktycznie niepotrzebne. Jak jest potrzeba to w weekend, jedno z nas śpi gdy drugie zajmuje się dzieckiem. 
A Wy ile spaliście w pierwszych tygodniach, miesiącach życia dziecka?

Baluj póki możesz
Biorąc pod uwagę mój wiek nie sądziłam, że jeszcze  usłyszę  to zdanie. Czy 30 lat to za mało  na wybawienie się? A poza tym rodzice mają zakaz chodzenia na wesela, urodziny czy dyskoteki? Przy wejściu do knajpy zamiast pytania o wiek jest pytanie o ilość dzieci? Jeżeli masz jedno lub więcej dzieci to masz zakaz wstępu?

Jak to jest u nas?
Przez pierwsze miesiące, nie mieliśmy ochoty, siły, czasu i energii na jakąkolwiek zabawę. Najważniejsze dla nas było zaspokojenie potrzeb naszego dziecka, poznawanie go i oddawanie siebie w całości. Poza tym zawalenie nocy przez imprezę zdaje się głupim pomysłem gdy uświadamiasz sobie, że cała noc niespodzianek przed Tobą. Po 10 miesiącach jest tylko myśl, że o 7 musisz wstać i zadbać o swoje potomstwo. Zadbać aby nie było głodne, mokre, znudzone i samotne, a przede wszystkim, aby było bezpieczne. Jednak znajdzie się rozwiązanie na wszystko i jeżeli rzeczywiście zajdzie taka potrzeba to z domu można, a nawet trzeba wyjść i się zabawić. My albo wychodzimy razem i załatwiamy nianię (sporadycznie), albo wychodzimy pojedyńczo i wtedy maluszek jest pod opieką drugiego rodzica (sporadycznie).

Wasze ostatnie chwile tylko we dwoje
Idźcie do kina, na kolację, na koncert. Bawcie się (jak wyżej) i śpijcie (ze sobą) bo potem to już nie ma jak gdzie i kiedy.

Jak to było u nas?
Posłuchałam, poszłam do kina, pod koniec ciąży. Romantyczne wyjście i korzystanie z ostatnich chwil beztroskiego życia zakończyło się bólem pleców, złym samopoczuciem i powrotem do domu po 20 minutach siedzenia w kinie. Ciepłe i ciężkie powietrze, brak okna, nie przewietrzona sala kinowa i "luksusowe" kinowe siedzenia nie były zbyt dobrym pomysłem dla XX-kilowego słonia :P
Posłuchałam, poszłam na kolację. Zgaga paliła mnie, aż do rana od tego wspaniałego, romantycznego posiłku, nie wspominając już o wspaniałym zapachach unoszących się z kuchni restauracji, które szmerały moje nozdrza. Krzesła też nie należały do najwygodniejszych.
Posłuchałam, poszłam na koncert. Cały czas byłam zestresowana i zastanawiałam się ile z tej głośnej muzyki dociera do maluszka i z każdym kolejnym bitem stwierdzałam, że nie powinno mnie tu być. Nic przyjemnego.

Jak to jest u nas?
Chwil we dwoje jest mniej, ale zawsze znajdziemy na nie czas. Dziecko chodzi spać o 20:00, a dom jest wystarczającym polem do manewru, aby razem usiąść, porozmawiać, zjeść wspólną kolację we dwoje czy napić się wina. Nie trzeba wymyślać i użalać się nad tym czego nie ma, wystarczy dostosować się do nowej rzeczywistości i odnaleźć się w nowej sytuacji. Zaś w ciągu dnia można wiele rzeczy robić nadal tylko że już we trójkę i wtedy jest jeszcze piękniej niż było kiedykolwiek.

Do zobaczenia za 18 lat
Kolejne pełne optymizmu zdanie wypowiadane, przez zatroskane "ciotki", które tylko czekają, aż się załamiesz i zaczniesz płakać nas swoją ciążą. Też słyszeliście, że przez następne 18 lat będziecie więźniami własnego dziecka?
Nie będziesz mieć na nic czasu, siły i zdrowia - mówili - rozleniwisz się, zamkniesz w domu i zdziadziejesz. Bo dzieci odbierają całą energię i entuzjazm. Przez najbliższe 18 lat nic tylko dziecko.

Jak to jest u nas?
Śpimy mniej, więcej siedzimy w domu, mniej widujemy się z ludźmi (po 20:00), nie chodzimy na wszystkie interesujące nas eventy, ale jest piękniej, weselej, różnorodnie. Odkrywamy nowe eventy w mieście dostosowane dla maluchów, chodzimy na spacery, korzystamy ze świeżego powietrza, spotykamy się z ludźmi i poznajemy nowych. Wszyscy, którzy odwrócili się od nas bo teraz mamy dziecko i nie mamy dla nich czasu, widocznie nie byli warci naszej przyjaźni.

Już nie będzie można z Tobą normalnie pogadać
Mów szybko, jakie filmy polecasz, o Waszym projekcie, jakiej muzyki słuchasz, jaką książkę polecasz, jaka jest ta Wasza Islandia, bo jak urodzisz to już będą Cię interesowały tylko dzieci, smoczki, wózki, kaszki, mleko, pieluchy i kolor kupy.

Jak to jest u nas?
Oczywiście, że punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia. Całym moim światem od ponad roku  jest moje dziecko. Od porodu moje myśli zaprząta głównie Vincent, ale czy to znaczy, że nie umiem już wyrazić własnego zdania na jakiś inny temat? Czy to oznacza, że nie mogę się wypowiadać na żadne tematy, poza tymi, które dotyczą dziecka? Odkąd zostałam mamą po prostu porzeszyłam horyzonty i zainteresowania o tematy parentingowe. Myślę, że nadal mam dużo do powiedzenia na inne tematy, a i w temacie parentingowym nie czuję się ekspertem więc lubię popytać i porozmawiać również o tym. Ale to (chyba) nic dziwnego.


Czasem warto się zastanowić nad tym co mówią do nas zatroskane ciotki i może po prostu ich nie słuchać. Warto zaufać własnej intuicji, zmierzyć się z nową rzeczywistością i nie narzekać na nią. Życie po porodzie się zmienia oczywiście, ale czy aby na pewno na gorsze?

Ja kocham moje nowe życie mimo, że nie zawsze jest tak beztrosko i kolorowo jak w czasopismach dla świeżo upieczonych mam.
Ale kto ma takie życie jak w czasopismach?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...